Ludzie i ich problemy

zmartwiona kobieta

Wczoraj jeden z polityków partii rządzącej nieśmiało dał do zrozumienia, że istnieje możliwość rozszerzenia koalicji rządowej o Sojusz Lewicy Demokratycznej. Jeżeli taki mariaż miałby mieć miejsce, to można się spodziewać, że kwestie gospodarcze, finansowe, infrastrukturalne czy sytuację służby zdrowia zagłuszą dyskusje na temat tego, czy dopłacać do in vitro. Każdy zapewne ma jakieś swoje własne zapatrywania na kwestię in vitro. Dla jednych jest to moralnie niedopuszczalne. Inni rozumieją chęć posiadania własnych dzieci, jednak nie widzą powodu dla którego tego typu zabiegi miałyby być współfinansowane z pieniędzy podatników, skoro nie starcza ich nawet na to, by sfinansować odpowiednią liczbę operacji ratujących życie. Są również ci najbardziej miłosierni, którzy uważają, że to państwo powinno uszczęśliwić ludzi i opłacać zabieg. Jasne, że najbardziej humanitarnie i tak zwyczajnie po ludzku chciałoby się, aby to państwo zapłaciło. Niemniej jednak odrobinę realizmu nie zaszkodzi. Można sobie przecież wyobrazić sytuację, w której zgłaszają się ludzie otyli i postulują aby z budżetu opłacany był też zabieg znany pod nazwą liposukcja. Skoro państwo wzięło się za rozwiązywanie dramatów życiowych swoich obywateli, to dlaczego jedni mogą w tej kwestii liczyć na wsparcie, a inni nie? Przecież dla jednych dramatem jest to, że nie mogą mieć dzieci, a dla innych to, że trudno im się podnieść z krzesła. Nie da się uszczęśliwić wszystkich. Dysponując zaś pieniędzmi wszystkich nie można arbitralnie podejmować tak trudnych, bo kontrowersyjnych i dla wielu niedopuszczalnych decyzji.

No related posts.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.